Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

3 czerwca 2012

35 Ukościołowienie

1. E-mail z linkiem od iw (28 maja 2012 14:38):
Zastanawiam się, jak to jest możliwe!

http://wyborcza.pl/1,75248,11811368,Budowlane_tsunami__Powstaja_setki_nowych_kosciolow.html

Może o tym napiszesz, bo z tego, co wiem, masz dużą wiedzę i umiejętność zbierania informacji na takie tematy.
serdeczne pozdrowienia
iw

2. Cytat z linkowanego artykułu:
„W Polsce buduje się obecnie kilkaset kościołów - podaje "Rzeczpospolita" Tylko w diecezji warszawsko-praskiej powstają aż 34 nowe budowle. Według "Rz" kościoły buduje się we wszystkich 27 diecezjach. W diecezji warszawsko-praskiej buduje się 34 kościoły, w krakowskiej - 21, w warszawskiej - 15, poznańskiej - też 15, we wrocławskiej - 7 i w łódzkiej – 5.” 1)

3. Wzięta tak umiejętnie pod włos, nie mogę pozostawić tematu odłogiem. Zwłaszcza, że tak zwane „takie tematy” bywają wielce pouczające. Skoro się buduje, to widać jest zapotrzebowanie. Może w dotychczasowych kościołach wierni przestali się mieścić? A może poziom ukościołowienia 2) na kilometr kwadratowy jest zbyt niski?

*

4. Zadanie 1: Oblicz, ile kościołów (w sensie budynków) przypada na jeden kilometr kwadratowy powierzchni Polski. Przy wykonywaniu zadania wykorzystaj ogólnodostępne dane.

Obliczenia:
Najczęściej podaje się, że powierzchnia administracyjna Polski wynosi 312 685 km kw. (po najnowszych pomiarach Główny Urząd Geodezji i Kartografii podaje 312 679 km kw.). Dokonujemy założenia, że nawet Kościół Katolicki nie stawia kościołów na wodzie, więc w zadaniu wykorzystamy wartość powierzchni lądowej Polski wynoszącą 311 888 km kw. 3)

Kościół ma w Polsce 17 533 kościoły i kaplice. 4)

Dzieląc liczbę kościołów i kaplic przez powierzchnię lądową Polski, otrzymujemy:
17 533 : 311 888 = 0,056

Odpowiedź: na 1 km kw. powierzchni Polski przypada 0,056 kościoła.
Co oznacza, że na 10 km kwadratowych powierzchni Polski przypada średnio 0,56 kościoła, i odpowiednio: na 20 km kwadratowych 1,12 kościoła. Czyli na każdym kwadracie mającym boki po 4,47 kilometra mieści się 1,12 kościoła, a zaokrąglając - 1 kościół.

*

5. Zadanie 2: Oblicz, ilu wiernych przypada na jeden kościół (w sensie budynek) katolicki w Polsce.

Obliczenia:
Według danych GUS z 31 grudnia 2010 roku w Polsce do Kościoła rzymskokatolickiego należały 33 695 233 osoby. 5)

Dzieląc liczbę osób przez liczbę kościołów (wykorzystaj dane z poprzedniego zadania) otrzymujemy:
33 695 233 : 17 533 = 1921,8

Odpowiedź: Na jeden kościół (w sensie budynek) katolicki przypada 1921,8 wiernego.

*

6. Zadanie dodatkowe:
Według badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w niedzielnych mszach świętych uczestniczy 41% wiernych 6). Nazywa się ich dominicantes. Oblicz, ilu dominicates (czynnych katolików) średnio korzysta każdej niedzieli z jednego kościoła (w sensie budynku).

Obliczenia:
1921,8 x 41/100 = 787,9

Odpowiedź: Każdej niedzieli korzysta z jednego kościoła 787,9, czyli po zaokrągleniu 788 czynnych katolików.

Po wykonaniu zadań uczeń powinien umieć przeprowadzić operację dzielenia, liczyć procenty, znać zasady zaokrąglania i ograniczenia średniej arytmetycznej oraz korzystać z ogólnodostępnych źródeł informacji.

*

7. Zadanie na poziom zaawansowany:
Ile kościołów powinni mieć dodatkowo do swojej dyspozycji czynni katolicy, aby się mieścili w budynku i nie potrzeba było kolejnych? Wykorzystaj dane z artykułu linkowanego na początku.

Obliczenia:
34 + 21 + 15 + 15 + 7 + 5 = 97
97 + 17 533 = 17 630

Odpowiedź: Potrzeba co najmniej 97 kościołów dodatkowo, co da ich ogółem 17 630. Wtedy każdej niedzieli na jeden kościół będzie przypadać 783 czynnych katolików, ale niestety na 20 km kwadratowych nadal będzie przypadać zaledwie ok. 1 kościół.

Po wykonaniu zadania na poziomie zaawansowanym uczeń powinien odróżniać pojęcia za mało - za dużo oraz wyciągać samodzielne wnioski.

(zainspirowała iw)

Przypisy:
1) "Budowlane tsunami. Powstają setki nowych kościołów" ->
2) Tak, wiem że słowo ukościołowienie jest nowotworem językowym. Podobnie jak słowo ubogacenie, którego użył kiedyś w swojej wypowiedzi jakiś biskup, a potem niektórzy się zarazili.
3) http://pl.wikipedia.org/wiki/Powierzchnia_Polski ->
4) Tyle ma Kościół w Polsce -> oraz Co Kościół ma ->
5) na podstawie Małego Rocznika Statystycznego Polski 2011 str. 133 i dalsze ->
Rocznik podaje tylko liczbę ochrzczonych. Trzeba by jeszcze odliczyć apostatów, ale nie ma dokładnej informacji o ich liczebności, bo Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego tym się nie zajmuje, a Episkopat twierdzi, że nie ma zbiorczych danych.
6) Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego ->
przeczytaj całą scenkę ->

30 maja 2012

42 Dialogi psychiatryczne - Stopień czystości

Pacjent P. przekonuje w biurze ośrodka mnie i kierowniczkę do zadania, które sobie wymyślił w ramach osobistego planu terapii. Osobisty plan terapii zawiera listę problemów, jakie pacjent zamierza przepracować oraz zadań, które chce zrealizować w ciągu dwóch miesięcy, bo na tyle ustalany jest plan. Zadania mogą dotyczyć różnych rzeczy i mają pacjenta czegoś nauczyć (na przykład systematyczności, odpowiedzialności, umiejętności planowania), poprawić jego kontakty z grupą, rozwinąć zainteresowania i tym podobne. W zależności od pomysłowości pacjenta może to być zorganizowanie wyjścia w góry czy upieczenie ciasta dla całej grupy, nauka gry na gitarze, wykonanie kwietnika na podwórku, odmalowanie ścian pokoju, przeczytanie książki. Plan terapii jest zawsze konsultowany z terapeutą prowadzącym danego pacjenta, a niektóre zadania omawia się także z kierowniczką, zwłaszcza gdy dotyczą spraw ogólnoośrodkowych, takich jak remont łazienki czy zakup lampy, bo wymagają wsparcia finansowego z budżetu ośrodka.

Pacjent P. wymyślił, że w ramach zadania posprząta ubikację na parterze. Wydaje się nam to planem mało ambitnym, zwłaszcza że czas wykonania wynosi dwa miesiące, chociaż stan ubikacji istotnie domaga się sprzątania. Pacjent P. przekonuje:

- Ale to nie będzie takie zwykłe posprzątanie, tylko odrestaurowanie. Zrobię prawdziwą generalkę, taką porządną. Pomaluję ścianę nad kafelkami i wyczyszczę te kafelki. Razem z fugami. Zrobię tak, że jak mucha usiądzie, to jej się nogi rozjadą.

przeczytaj całą scenkę ->

25 maja 2012

30 Jak kowboj zza krzaka

... czyli przerobiony znak zakazu ruchu pieszych. Wszystkich pieszych poza Chuckiem Norrisem, oczywiście.


(Bielsko-Biała, przy Poczcie Głównej,
sfotografowała aniek)




przeczytaj całą scenkę ->

23 maja 2012

59 Czeski film

Warszawa Centralna. Stoimy w ogonku do informacji kolejowej. Co prawda, można sprawdzić godziny odjazdów pociągów na tablicach porozwieszanych na dworcu (duży rozkład nad kasami zdjęty, bo dworzec świeżo po remoncie), ale z PKP nigdy nic nie wiadomo, więc wolę dodatkowo upewnić się u pani z okienka. Przede mną stoi kobieta, nerwowo przestępuje z nogi na nogę, wyraźnie się spieszy. Kiedy wreszcie staje przed okienkiem, wyrzuca z siebie jednym tchem:

- Ja bym się chciała dowiedzieć, z którego peronu odjeżdżają Szybkie Koleje Mazowieckie do Rembertowa, bo ja nimi zawsze ze stacji Śródmieście do Rembertowa jeżdżę, ale chyba się rozkład zmienił, bo wczoraj pociąg odjechał chyba wcześniej i musiałam autobusem jechać, a dzisiaj jak przyszłam to zobaczyłam, że na Śródmieściu wiszą karteczki, że pociągi SKM odjeżdżają z Centralnej a nie ze Śródmieścia, to szybko przeszłam tutaj, ale tutaj nigdzie nie ma żadnej informacji, ani zapowiedzi, ani kartki, a nie chcę się znów spóźnić. Czy mogłaby pani gdzieś to sprawdzić, skąd one odjeżdżają?

Pani z informacji ze stoicką flegmą oznajmia:

- Zaraz zadzwonię do dyżurnego ruchu.

Dzwoni. Skończyła jedną rozmowę. Dzwoni do kogoś jeszcze. Kobieta przed okienkiem przestępuje z nogi na nogę coraz szybciej, wpatruje się w twarz pani z informacji z wielkim natężeniem, bo nie wiadomo, czy pociąg właśnie nie odjeżdża, aż wreszcie pani z informacji odkłada słuchawkę, wlepia w kobietę kamienny wzrok i stwierdza:

- Ale proszę pani. Tu nikt nic nie wie.

(dworzec Warszawa Centralna)


ps. 1. Szkoda, że pani z informacji nie dodała jeszcze, że chyba trzeba zapytać w jakieś informacji. Byłby to gotowy scenariusz dla Barei. A tak, tylko czeski film ->.

ps. 2. Pani z informacji na dworcu Warszawa Centralna nie zasługuje na zwyczajowe miano wyroczni, w znaczeniu używanym na scenkach ->. Wahałabym się też przy użyciu nazwy Informacja.
przeczytaj całą scenkę ->

19 maja 2012

61 Wandalizm religijny versus wandalizm zwykły

postscriptum do scenek:

Od niemal roku śledzę systematycznie (co jest szczególnie godne uznania*) proces, dzięki któremu przyroda Parku Ekologicznego „Dolina Wapienicy” wraca do stanu równowagi po akcie wandalizmu religijnego, polegającym na przybiciu do jednego z drzew dwóch białych prostopadle połączonych desek. Po krótkim okresie przewagi wandali, którzy rozbudowali pierwotną instalację, dodając do desek portret kobiety z małym dzieckiem, co nadało konstrukcji jednoznaczny podtekst religijny, rozgrywka stanęła w martwym punkcie na wiele miesięcy. I dopiero wracając wczoraj z dyżuru ze zdumieniem odkryłam, że zaszła zmiana.

Pierwsza możliwość: to działanie naturalnych sił przyrody. Wiatry zdarzają się tu solidne, a dla kilku spektakularnych burz, które pozrywały kable i prądu nie było w całej Wapienicy, jedna deska i obrazek nie stanowiłyby żadnego problemu. Możliwe, że się walają gdzieś w pobliżu.

Druga możliwość: to działalność innych wandali, którym albo nie spodobała się nadrzewna instalacja, albo nie podobało im się wszystko, a konstrukcja z desek akurat była pod ręką. Nie lubię żadnych wandali ani żadnej formy wandalizmu, ale wyznam, że tych drugich wandali nie lubię jakby trochę mniej.

(Bielsko-Biała, Dolina Wapienicy,
ul. Zapora)




ps. Trzeciej możliwości, że wandale religijni sami zdemontowali swoje dzieło, nie biorę pod uwagę.

* gdyż systematyczność nie zalicza się do moich najmocniejszych stron
przeczytaj całą scenkę ->

15 maja 2012

58 O chorobach przenoszonych drogą urlopową

Rude de Wredne przyjeżdża po mnie do Siedlec. Postanawiamy po drodze wpaść na wieś moich dziadków, której nie ma na mapie, żeby pies Absik sobie po chaszczach pobiegał. Siedzimy więc z Rudą i Absikiem na Skrudzie w brzozach - samosiejkach, które powoli wyrastają na las, Absik tarza się w jakichś cudownych aromatach, gadamy o pierdołach, a Ruda otrząsa się z kleszczy, które upatrzyły ją sobie na obiekt ataku, mnie omijając zupełnie. Podobno dlatego, że mam ciemne ciuchy, a to ma trochę chronić.

Wieczorem, już w mieszkaniu Rudej i jej żony, podczas rozbierania się do kąpieli ze zgrozą odkrywam, że jednak nie chroni. Jest. Wczepił się. Ale jeszcze nie obżarł. Wiem, że to kleszcz, bo widziałam na obrazkach i u swojego kota, ale nigdy do tej pory żadnego nie miałam. Panika. Panika byłaby może mniejsza, gdyby nie miejsce wczepienia. Otóż on mi się, proszę państwa, wczepił w pierś. Lewą. Nie wiem, co robić, sama sobie przecież nie wyciągnę, nie umiem, boję się, a wyciągnąć trzeba, bo się obeżre, a ja boreliozy dostanę. Ruda na pewno umie, Absik niejednego kleszcza zaliczył, ale jak tu się Rudej pokazać, wszak czasami nawet flirtujemy, no ale są jakieś granice, a wychodzenie z łazienki z cyckami na wierzchu chyba jest już poza nimi. No trudno, życie ważniejsze, owijam się więc przykrótkim ręcznikiem i wychodzę z tej łazienki. Ruda akurat stoi w przedpokoju i patrzy zdziwiona, jak odchylam rąbek ręcznika:

- Gosiu... Ja strasznie przepraszam, że cię narażam na takie emocje, ale mogłabyś coś z tym zrobić?

(Skruda i Warszawa)


Kleszcz został fachowo usunięty specjalnym urządzeniem do usuwania kleszczy. Po powrocie do domu poleciałam natychmiast do pani doktor. Skończyło się na antybiotykach (na wszelki wypadek) i zastrzyku przeciwtężcowym (też na wszelki wypadek). Tak, wiem, to prawdopodobnie niepotrzebna histeria. Jednak nie chcę czekać aż ewentualna borelioza będzie w pełnym rozkwicie. Może przesadzam. Ale to wszystko dlatego, że to był mój pierwszy raz. Z kleszczem. A pierwszy raz, wiadomo: trochę niepewnie i trochę nerwowo. Że trzeba uważać? Unikać na urlopie przypadkowych kontaktów, bo nie wiadomo, co się do domu przywlecze? Zabezpieczać się? A niby jak się miałam zabezpieczyć? Obrożę przeciwkleszczową założyć? Jak na pierwszy raz, to byłaby zbyt duża perwersja.

* "one i one" też
przeczytaj całą scenkę ->

11 maja 2012

75 Gdzie ja mieszkam?

Zdarza mi się czasami brać udział w ankietach internetowych, które ni stąd ni zowąd wyskakują w oknie przeglądarki, pod warunkiem, że nie oczekuje się ode mnie podawania danych osobowych z wyjątkiem informacji potrzebnych do stwierdzenia, czy odpowiadam profilowi osób, które zaplanowano przebadać.

Tym razem również pilnie zaznaczam kropki w wymaganych miejscach, aż dochodzę do pytań końcowych: płeć, wiek i region, z którego piszę. Proszę bardzo. Jednak jakkolwiek bym się nie starała, nie jestem w stanie odpowiedzieć na tak skonstruowane pytanie:


przeczytaj całą scenkę ->

8 maja 2012

23 Dar

Wysiadam z pociągu na dworcu w Siedlcach. Staję pod tablicą z planem miasta. Świeci słońce. Opieram się plecakiem o słupek, żeby było trochę lżej. Czekam na ciocię Basię, która ma mnie odebrać z dworca. Zapalam papierosa, patrzę na ludzi i drzewo, które rośnie tuż obok. I nagle z głowy znikają wszystkie myśli i czuję, że to jest ten moment, ten moment, kiedy wszystko jest takie, jak być powinno. Nie szczęście. Nie radość. Coś, jak spokój, ale to jeszcze nie to.

Składa się na ten moment wszystko, co już zdarzyło się podczas tej podróży i to, co jeszcze się zdarzy: cisza kampinoskiego lasu i kot Rudek, ocierający się o moje nogi, choć jest nieufny wobec obcych i łzy dwóch kobiet, które przy mnie płakały i księżyc tuż po nowiu, który razem ze światłami miasta przez szparę w zasłonach oświetlał nocny pokój, a także tablica z nazwą stacji, na której przez tyle lat wysiadałam, aby iść trzy kilometry przez las do wsi, gdzie mieszkali moi dziadkowie i której nie ma na mapie, ale to jeszcze nie to. Jeszcze nie to.

Bo jest tak, jakby rzeczy, które już się zdarzyły i rzeczy, które jeszcze mają się zdarzyć, nie miały znaczenia. Jest tylko ten moment. Jak w wierszu Miłosza „Dar”:

Dzień taki szczęśliwy.
Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
Co przydarzyło się złego, zapomniałem.
Nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem.
Nie czułem w ciele żadnego bólu.
Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle.


Na dworcu w Siedlcach nie było żagli, kolibrów ani tym bardziej kaprifolium. Ale nie o nie chodzi. To nie to. Chodzi o ten moment, który dzieje się TERAZ. TUTAJ. Moment absolutnej perfekcji.

Ten moment jest nieopisywalny. Neti neti.

przeczytaj całą scenkę ->

5 maja 2012

65 Matka Boska Workowata

Najpierw zamieram w oniemiałym zachwycie, potem długo wytrzeszczam oczy, a jeszcze potem równie długo próbujemy z Kasią T. rozstrzygnąć, czy to poduszki, worki z cementem, a może worki ze zbożem? Stwierdzamy w końcu, że worki z piaskiem (może o powodzian jakichś chodzi?), stąd tytuł, który nadajemy postaci. Równie dobrze mogłaby być Cementowa, Poduszkowa czy też Zbożowa; w sumie jest ich u katolików takie zatrzęsienie, że jeden przymiotnik mniej, jeden więcej nie robi różnicy.

(Teresin)

ps. 1. Nawet po powrocie do domu Matka Boska Workowata nie daje mi spokoju i wreszcie udaje się znaleźć informację* na jej temat. Myliłyśmy się. Ale nie całkiem. To są worki. Z mąką. A ponieważ wciąż nie stworzyłam na scenkach kategorii pt. kurioza twórczości religijnej, przezornie umieszczam scenkę w dziale, w którym obrażam uczucia religijne. Jakby co.

ps. 2. Na urlopie scenki same się pchają w ręce. Gdyby celem wyjazdu było szukanie scenek, to mogłabym wracać już pierwszego wieczoru.

* informacja -> (patrz: Stacja 13)
przeczytaj całą scenkę ->

30 kwietnia 2012

50 Bilet kontra miejscówka

Wyczaiłam nowe połączenie z Bielska-Białej do Warszawy. Dotychczas jeździłam przez Katowice (najpierw pociąg zwykły do Katowic, stamtąd TLK do Warszawy), ale podczas jednego z dyżurów pacjent, który z Warszawy pochodzi i wie, że wybieram się na urlop, poleca mi trasę przez Kraków. Wydaje się dość okrężna, ale po sprawdzeniu wszystkich wątpliwości u wyroczni * okazuje się, że oszczędzę dwie godziny. Decyzja jest jasna. PKS do Krakowa, TLK do Warszawy.

Dzień wcześniej kupuję na bielskim dworcu PKP bilet z rezerwacją, żeby się o miejsce nie bić (bo w TLK w I klasie można sobie miejsce zarezerwować - jedyne 16 złotych). Usadawiam się zgodnie z numerkami na bilecie, ruszamy. Konduktorzy proszą o bilety. Podaję swój, gustownie spięty z miejscówką, konduktorzy zaczynają go oglądać na wszystkie strony, gdzieś wynoszą, pokazują jeden drugiemu, szepczą nerwowo, a i ja zaczynam niepokój odczuwać. Pytam:

- Czy coś jest nie tak?
- Chwileczkę, zaraz wypiszemy co trzeba.
- Wypiszemy?
- Pani ten bilet kupowała w Bielsku, nie u nas w Krakowie?
- Tak. Czy coś jest nie tak? Z miejscówką? (Niech pani siedzi, niech pani siedzi - szeptem podpowiadają współpasażerowie z przedziału)
- Miejscówkę ma pani dobrą. Ale bilet wydali pani na inny pociąg.

(pociąg TLK, gdzieś między Krakowem a Warszawą)


przeczytaj całą scenkę ->

20 kwietnia 2012

28 Nieczynne z powodu, że zamknięte

Przeliteruję sobie, żeby uwierzyć, że to naprawdę:

U - jak udany, ubaw, uciecha, uśmiech, uczta
R - jak relaks, rekreacja, radość, rozmowy, randki
L - jak luz, ludzie, las
O - jak odprężenie, odpoczynek, odsypianie
P - jak podróż, pociąg, przyjaciele, psocić, powrót


(na zdjęciu: drzwi do piwnicy w kamienicy,
Bielsko-Biała,
sfotografował Andrzej)



ps. 1. Zdjęcie podesłane przez Andrzeja długo leżakowało w poczekalni. Aż wreszcie, z okazji przeliterowanej jak wyżej, znalazło godne zastosowanie.

ps. 2. Tak, proszę Państwa. Nie będzie scenek. Nieczynne. Z powodu, że zamknięte. Do odwołania. Jakoś będziecie musieli sobie Państwo do tego czasu poradzić. Mogą Państwo na przykład poczytać sobie scenki, które pojawiły się w analogicznym czasie w latach ubiegłych, o proszę:

Pomocny ->
Bardzo Wielki Post ->
Domniemanie obchodzenia ->
Erystyka XXI wieku ->
Trzy damy z kotkiem ->
Kot w pustym pałacu* ->
Zły ->
Boska ->
Wpływ ciąży ludzkiej na rozwój mięczaków i owadów ->

ps. 3. Odwołanie nastąpi około 30 kwietnia. Bieżącego roku. Najprawdopodobniej.
przeczytaj całą scenkę ->
Moje zdjęcie
Zawodowo psycholog, grafik komputerowy, bardzo dorywczo dziennikarz. Nie miałam, nie mam i nie zamierzam mieć: prawa jazdy, blond włosów, komornika na koncie, dzieci, ślubu kościelnego oraz prowadzić zdrowego trybu życia. SCENKI - blog pod hasłem "zobaczyłam, podsłuchałam, opisałam", czyli krótkie i zdecydowanie subiektywne komentarze do sytuacji zaobserwowanych osobiście lub przez znajomych, ze szczególnie złośliwym uwzględnieniem absurdów dnia codziennego, bigoterii, hipokryzji i kalectwa językowego. Krytyczne i zdystansowane spojrzenie skierowane w stronę: polityki, histerycznej religijności oraz szeroko pojętej głupoty. Ku reflexji i dla uśmiechu.